Przejdź do strony Sympozjum Przejdź do strony Szkolenia

Praca z małym sportowcem – pomiędzy frustracją a satysfakcją. Nasze zawodowe refleksje.

Praca z małym sportowcem – pomiędzy frustracją a satysfakcją. Nasze zawodowe refleksje.

Zastanawialismy się wielokrotnie – jaka jest przyczyna tego, że tak wielu trenerów i psychologow sportu otwarcie deklaruje, że nie pracuje lub nie chce pracować z małymi sportowcami. A w stytuacji, kiedy mają wybór, z jaką grupą współpracować – zawsze wybierają seniorów. Niejednokrotnie okazywaliśmy swoje zdziwienie tym faktem – „Jak można nie lubić dzieci i pracy z Nimi“? Teraz, po wielu latach pracy z małym sportowcem – wiemy, że to zupełnie nie chodzi o „lubienie“ i „nie lubienie“. W naszym odczuciu, z bardzo wielu wzgledów, to praca dużo trudniejsza niż z dorosłym, świadomym sporowcem. W przypadku dzieci – budujemy, w przypadku starszych zawodników – szlifujemy. I rzeczywiście, jak odpowiednio nie nastawimy się i nie przygotujemy do pracy z małym sportowcem, zamiast satysfakcji – będziemy odczuwali tylko frustarcję.

Zatem dlaczego praca z małym sportowcem jest taka wymagająca?

  1. Wszystkie nasze działania, to czego chcemy Go nauczyć, pokazać mu, zadania które przygotowalismy – musimy sprowadzić do poziomu dziecka. Język, rozumowanie, forma zajęć. Każde zagadnienie, każde ćwiczenie trzeba najpierw przeanalizować samemu pod kątem zrozumienia i wykonania przez małego sportowca. Bo jak tu na przykład zrobić z małym gimnastykiem wizualizację startową albo wewnętrzny dialog startowy? Trudne, ale mozliwe. Zdajemy sobie sprawę, że dla wielu dorosłych uchwycenie perspektywy dziecka jest niemal niewykonalne.

  2. Cały czas trzeba balansować pomiędzy zabawą a zadaniami, które mają rozwinąć małego zawodnika. Nie łatwo jest poważne zagadnienia ubrać w lekką formę i zrobić z tego grę albo zabawę. Potrzeba dużo kreatywności i „kombinowania“ – żeby nie było ani „poważnie“ ani „niepoważnie“.

  3. Mały sportowiec nie toleruje nudy i namierzy każde nieprzygotowanie prowadzącego zajecia. Tematy muszą być atrakcyjne, prowadzacy też. Poza tym koncentracja małego sportowca trwa krótko i zły dobór ćwiczeń albo ich kolejności spowoduje, że na danych zajęciach „nic“ nie uda nam się zrelizować. Poza tym raz dane słowo, cokolwiek obiecane – na pewno zostanie przez małego zawodnika wyegzekwowane i przypominane. Trzeba szanować słowa i obietnice. Dzieci nie zapominają.

  4. Nie wszystkie zajęcia da się w ogole zrelizować. Są dni, że mały zawodnik nie ma akurat ochoty sluchać, siedzieć i zajmuje się kilkoma rzeczami jednoczesnie. Czasami ma potrzebę opowiadania przez całe zajecia o swoich dzisiejszych przezyciach w szkole, o ulubionej koleżance i chorym psie.  Akceptacja, ale i mądra mobilizacja.

  5. Zajęcia z małym sportowcem, to nie tylko trening (czy to mentalny czy to fizyczny) to rownież wychowanie. A może głownie wychowanie w wielu sytuacjach? Nauka zasad, wartości, dobrych nawykow, adekwatnych do sytuacji zachowań, odpowiadanie na trudne pytania i opowiadanie o prawach rządzących światem. Nie zawsze jest rodzic. A jak jest to czasami tylko „jest“ i tyle.

  6. Poza wiedzą z zakresu psychologii sportu, trzeba mieć wiedzę z zakresu psychologii rozwoju człowieka, psychologii wychowawczej. Uwzgledniać wymagania i specyfikę, które niesie ze sobą dany okres w rozwoju. Obserwować, anlizować i reagować. Niektóre dzieci idą jak burza, szybko się ucza. Niektóre tylko wygladają na duże a Ich myślenie, emocje i relacje z innymi czekają „na swój czas“.

  7. Pracując z małym sportowcem bardzo ważne jest, aby nawiązać przyjazną relację z Jego rodzicem. Trzeba znależć czas na spotkania i rozmowy z rodzicami. Nuaczyć ich mądrze wspierać. Informować o wszystkich swoich decyzjach, o zmianach, postępach i problemach.

Jak w takim razie działać w sporcie dzieci?

  1. Przygotować sobie miejsce do zajęć. Żeby było przytulne, kolorowe, ciekawe – nie przypominało gabinetu pielęgniarki szkolnej albo sali lekcyjnej. Dzieci widzą szczegóły – zauważą każdy medal, każde zdjęcie i każdą zmianę w gabinecie. Pytają o książki, które stoją na pułkach. Łatwo je zainteresować, zainspirować, trzeba się tylko dobrze do tego przygotować.

  2. Wyposażyć się w przeróżne pomoce – klocki, pojemniczki, piłki, kolorowe kartki, zapałki, sznurki, chusteczki i wiele wiele innch. Ma być ciekawie, ma być kreatywnie. Trzeba pokazać, znaleźć jakiś symbol – łatwy sposób wytłumaczenia trudnych spraw.

Mówienie, słuchanie czy pisanie przez całe zajęcia nie sprawdzi się w przypadku małego zawodnika.

  1. Ważne, aby pomysleć o miejscu w gabinecie, gdzie mały zawodnik może wygodnie odpocząć, napić się herabaty, po prostu być. Siedzenie na krześle, przy stole przez 1,5 godziny – tak, jak w szkole, nie budzi dobrych skojarzeń. Mamy przecież tyle możliwości – duże piłki, poduchy, fotele, pufy, koce, wiszące bujawki, materace.

  2. Szukać inspiracji do ćwiczeń w zasadzie wszędzie – ma być zaskakująco i kreatywnie. Niezbędny jest samorozwój. Biografie, autobiografie sportowe, filmy sportowe, kolorowanki, wycinanki, łamigłówki. Nie ma schematów. Są zasady, jest metodyka, etyka i wrażliwość. Ale nie ma granic i schematów.

Bardzo motywująca i radosna jest myśl, że pracując z małym sportowcem budujemy solidny fundament. Fundament jego przyszłej kariery sportowej. Im lepsza praca tym mocniejszy fundament. Poza tym rośniemy i rozwijamy się razem z naszym małym zawodnikiem. Mamy szansę obserwować, jak się zmienia, dorasta i dojrzewa i wyrasta – nie tylko z ubrań, jak i pewnych zachować oraz złych nawyków. Jak z małego staje się duży. Jak z niskiego wysoki. Jak z wstydliwego – odważny i pewny siebie. Jedno jest pewne - wdzięczność i przywiązanie małego sportowca nie znają „granic“, tu nie obowiązują żadne konwenanse. Przybijają piątki, uśmiechaja się promiennie, podskakują z zachwytu, przytulają się na „do widzenia“...i mówią „Nikt tego nie zrobi tak dobrze, jak trener Wojtek“. I nie ma już miejsca na frustrację.

 

Martyna i Wojtek Tadzik

Technika Zwycięstwa, Bydgoszcz